sobota, 13 marca 2010

Don't cry for me Singapura...

Ostatnie zdjęcie, wczoraj na Changi. Jak widać Singapur opuszczałem wstrząśnięty lecz nie zmieszany. Z jednej strony radocha, że wracam do dzieciaków i Ifonki. A z drugiej żal, że już po wszystkim. Mieszkam w Polsce :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz