poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Pacyfik, odcinki 5 i 6

Bo w poprzednim tygodniu nie pisałem, bo byłem chory. Mam zwolnienie. Łubu-dubu... W trakcie odcinka nr 5 utwierdziłem się w przekonaniu, że dekoder z nagrywarką to dobra rzecz. I tyle w temacie tego odcinka.
Za to 6 odcinek serii okazał się najlepszy z dotychczasowych. Co prawda dialogi nadal marne, ale przecież na wojnę poetów nie posyłają, więc jest autentycznie. Pojawiła się też prawdziwa wojna. Jedna ze scen była taka nieamerykańska. No bo jak jeden amerykański żołnierz moze zabić drugiego zestresowanego, i to szpadlem w głowę. Tak po prostu. My albo on. Tak to skwitowali. Odcinek był mocny. Mam nadzieję, że teraz będzie jużz tylko lepiej.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Pacyfik, odcinek 4

W końcu jakiś odcinek z mięsem. Myśl przewodnia: psyche. Tylko też jakiś bez ładu i składu. Mam wrażenie, że reżyser dostał kartkę z dziesięcioma tematami i musi zrobić na każdy z nich odcinek. A wszystko luźno zszyte nazwą Pacyfik i polane sosem IIWW. Naprawdę słabo się ogląda ten serial.
Święta, święta i po świętach. A po świętach:

http://www.youtube.com/watch?v=kpRYCtifSps

:)